Prawdziwa świętość formuje się,
wzrasta i dojrzewa tam,
gdzie człowiek
wierny jest swej codzienności

 

 

  Kto zawierza się Jezusowi,

zaznaje już w tym życiu pokoju i radości serca,

których świat dać nie może,

ale nie może również odebrać,
kiedy Bóg nas nimi obdarzył.

Warto pozwolić się dotknąć przez ogień Ducha Świętego!

Ból, jaki nam to sprawi, niezbędny jest do naszego przemienienia...

Potrzebujemy ognia Ducha Świętego,

ponieważ tylko Miłość odkupuje.
Benedykt XVI

 

 

Rekolekcje

Życie wewnętrzne jest najgłębszym źródłem i najczystszą radością. św. Edyta Stein

Notatki z rekolekcji 2015 prowadzonych przez ks. Mateusza Czubaka w Jarosławiu pod hasłem: „Wypełnię me śluby dla Pana”.

 

Miłość jest możliwa tylko w relacjach.

Miłość wychodzi poza siebie. Jest jak ziarno, które obumiera i wydaje plon, by potem karmić  innych. A tym, co nas karmi jest bezinteresowna miłość Boga i trwanie w niej.

Bóg wrzucił cię w glebę wspólnoty, w której żyjesz, abyś wydała owoce miłości wobec innych, którzy może nie rozumieją tej miłości.

Naszą Ziemią Obiecaną jest wspólnota, w której żyję.

Bóg daje mi prawdziwych przyjaciół we wspólnocie, w której na co dzień mieszkam, modlę się, realizuję wspólny charyzmat. Trzeba ich tylko odnaleźć.

Głupie panny poszły kupić oliwy do sprzedających ... My także często wychodzimy poza wspólnotę, do ludzi po oliwę. A mamy ją we wspólnocie za darmo. Tylko tutaj możemy dostać oliwę do swoich lamp.

Gdy w naszym życiu pojawiają się trudności, cierpienie, krzyż, wówczas widać, czy masz oliwę czy tylko lampę. Widać, czy świecisz czy tylko kopcisz.

„Popatrzcie jaką miłością obdarzył nas Ojciec…”, więc nie na siebie patrzcie, ale na Ojca, który miłością nas obdarował. A my albo patrzymy na swoje serce albo na serce drugiego i zastanawiamy się czy on nas kocha.

W spotkaniu Maryi z Elżbietą stało się coś niesamowitego: Jezus się poruszył w łonie Elżbiety. Apostolstwo polega na tym, że przez moje spotkanie z drugim człowiekiem, Jezus, który żyje we mnie, w drugim się poruszy; wzbudzi pałanie serca.

„Siostry w pierwszej kolejności troszczą się, aby drugi człowiek poznał ewangelię”. Nie tyle chodzi, żeby mu ją „przeczytać”, ile pokazać w swoim życiu - że ewangelia mnie przemienia. Ewangelizacja jest pierwszym i najważniejszym zadaniem sióstr.

Zakon to nie jest zbiór jednostek, które stają się coraz bardziej pobożne we własnym pokoju.

Czy jak ktoś cię słucha, może powiedzieć, że słyszy Jezusa? Czy ty o Nim myślisz, mówisz; czy na ustach i w sercu masz Jego słowo?

Człowiek współczesny potrzebuje spotkania z Ewangelią, która życiu nadaje smak, a nie jakiejś pogadanki.

Można odmawiać modlitwy i jednocześnie odmawiać Bogu spotkania ze sobą.

Niektórzy chcą Pana Boga zagłuszyć na modlitwie, a nie usłyszeć; chcą zaspokajać swoje żądze; stawiać w centrum swoje „ja”.

Modlitwa nie jest łatwa. Apostołowie proszą Jezusa: „Panie, naucz nas się modlić”. Potrzebna jest pokora wobec spotkania z Bogiem.

Najłatwiej nam dyspensować się od modlitwy. Wolimy pogadać przez telefon, niż spotkać się z Bogiem. Jak spotkałaś Boga w modlitwie, to możesz stanąć w prawdzie przed przełożoną.

W modlitwie trzeba pokornie Boga prosić o Jego słowo. Bo jak cię słowo Boże nie przekona; jak cię Bóg nie przekona, to kto cię przekona?

Modlitwa uczy mnie patrzeć na bliźniego oczami i sercem Jezusa. Na modlitwie dostrzegam nie tylko to kim jestem (biednym grzesznikiem), ale przede wszystkim to, kim się staje, gdy Bóg wkracza w moje życie (jestem Jego ukochanym dzieckiem).

Nie kamienuj siebie, ani też na innych nie patrz z pogardą. Kochaj ich jako grzeszników.

Módlmy się, abyśmy w życiu zakonnym przestali oszukiwać Boga, siebie i Kościół.

Modlitwa podtrzymuje nie tylko mnie, ale podtrzymuje Kościół w apostolstwie.

Gdy modlimy się jako niepojednani, to przez nasze zamknięcie i nasz upór związujemy Bogu ręce i serce. Nie możemy doświadczać owoców modlitwy.

Czasem w zakonie można czuć się jak w więzieniu, gdzie cię wszystko zamyka. Paweł i Sylas w więzieniu śpiewali hymny Bogu. Uwielbiaj więc Boga za trudne osoby, trudne sytuacje. Wtedy wszystkie drzwi więzienia się otworzą.

Czy ty wierzysz w moc swojej modlitwy? Poczuj się oblubienicą, którą Pan Bóg wysłuchuje dniem i nocą.

Jezus chce konsekrować nasze życie. To, co jest naszym udręczeniem, to od czego chcemy uciec - na Eucharystii, w dłoniach Jezusa, staje się Jego Ciałem.

Jezus w Eucharystii konsekruje moje ciało - to, co dla mnie trudne, niestrawne. Od Niego wychodzę już inna, niosę siostrom miłość, radość. Nie ma mnie dla siebie od czasu, gdy z Jezusem celebrowałam Eucharystię – moją Mszę Życia.

Mocą Eucharystii mogę widzieć Jezusa w bliźnim: gdy on do mnie przychodzi, to przychodzi Jezus, i gdy ja do niego idę, to niosę mu Jezusa.

W Eucharystii Jezus prosi Ojca: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”, a także zwraca się do nas: „Darowałem ci wszystko. Teraz ty kochaj w taki sam sposób”.

W zakonie można być taką siostrą „niegodziwą”, która będzie wszystko każdemu wytykać, rozliczać…

Eucharystia uzdalnia do tego, że człowiek może wrócić tam, skąd uciekał.

Liturgia. Rzeczy święte wykonuje się w sposób święty.

Ból, zwątpienie i zgorzknienie mają taką moc, że przestajesz widzieć Tego, który przez tyle lat cię kochał, karmił, prowadził. Widzisz tylko siebie; że jesteś wykorzystany, biedny itp.

My czasem mamy pokusę ucieczki do Emaus (donikąd); ucieczki od wspólnoty. Chcemy tam znaleźć namiastkę miłości.

Jeśli moje serce jest przemienione, to i wspólnota się przemieni.

Masz przywilej: możesz umierać jak Jezus. Nie zmarnuj tej łaski. Nie odrzucaj krzyża! Przemień go w modlitwę, w ekspiację za innych.

Noszę w ciele konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się we mnie i w Kościele.

Bóg jest dla nas obroną tylko wtedy, gdy sami nie będziemy się bronić; gdy oddamy Mu swoją sprawiedliwość.

 

Siedem grzechów przeciw Słowu:

- zabijać Słowo w sobie; być na nie głuchym (jak aborcja);

- szukać tylko przyjemności w Słowie, bez bólu rodzenia (jak antykoncepcja);

- głosić Słowo sztucznie, bez modlitwy, bez radości (jak in vitro);

- szukać pokarmu w Słowie tylko dla siebie, nie głosić innym (jak onanizm);

- chcieć zapanować nad Słowem; czynić innych na swój obraz i podobieństwo (jak klonowanie);

- chcieć głosić Słowo, ale unikać trudu i cierpienia związanego z głoszeniem (jak eutanazja);

- manipulować Słowem, dopasowywać je do oczekiwań ludzi, szukając poklasku (jak gwałt).

………..

Czystość ma sens tylko z tego powodu, że chcę podobać się Panu; należeć wyłącznie do Niego.

 «  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  [13]  14  » 

Powrót

Notatki z rekolekcji, prowadzonych przez o. Józefa Gregorkiewicza SDB

Tak się modlisz, jak miłujesz.

Patrz na Chrystusa oczyma wiary.

W ciszy usłyszysz Chrystusa. Praca w tym nie przeszkadza.

Czy znalazłaś Chrystusa w tabernakulum?

Czy śpieszysz do Niego w chwilach słabości?

Czy pamiętasz, że On poświęcił się dla ciebie?

Czy masz czas dla Chrystusa?

Jezus zawsze czeka na ciebie.

Chrystus w nagrodę za miłość daje krzyż.

Czy polecam się Matce Bożej przed każdą pracą?

Obierz Maryję za Mistrzynię, a Ona uczyni cię świętą.

Do zjednoczenia z Chrystusem trzeba dojść przez zjednoczenie z Maryją.

Maryja najcięższy krzyż zamienia na słodycz.

Ile razy zbłądzisz, zawołaj Maryję, a Ona wszystko naprawi.

Bądź stale z Nią. Bez Maryi nie dasz rady być świętą.

Ona będzie cię odrywać od siebie samej, a zjednoczy z Synem Jezusem Chrystusem.

Ona nauczy cię iść do Boga.

Musisz być przekonaną o dobroci Matki Bożej.

Kiedy ci źle, kiedy zranione twe serce, złóż wszystko w jej matczyne dobre dłonie, aby Ona to naprawiła.

 

Całą ufność położyć w Maryi.

Uległość natchnieniom woli Bożej bez ociągania się.

Nie krytyka, szemranie, wywijanie się od posłuszeństwa, ale wielka dyspozycyjność, bez dobrowolnego „ale”.

Pokorne składanie Panu Bogu podarków w postaci cierpliwego znoszenia przykrości.

Czy staram się o wierność w najdrobniejszych rzeczach?

Wyciszyć się, aby być świątynią Boga.

Trwać wiernie w Sercu Jezusa i Maryi, to zły duch nam nie zaszkodzi.

Być zawsze jasnym płomieniem Ducha Świętego.

Nie szemrać, nie narzekać, nie posądzać, nie obmawiać, nie płakać nad sobą i nie skarżyć się, ale wszystko zatopić w Bożym Sercu, konsekrować miłością.

Być płomieniem zespalającym innych, by wytwarzać atmosferę nieba w swoim domu, w swoim środowisku.

Życie ma się stać modlitwą.

Potrzeba wiele wyrozumiałości, delikatności w kontaktach z innymi ludźmi.

 

Błądzą te osoby, które obarczają się wielką liczbą modlitw.

W kontakcie naszym z Bogiem muszą być jakieś stałe ramy.

Co nakazują reguły zakonne powinno być wiernie spełnione.

Kto się zaniedbuje, powoli traci smak modlitwy.

Jeżeli uzależniamy modlitwę od nastroju, nie uświęcimy się.

Proś Pana Boga byś nigdy nie dała się zakuć w niewolę Szatana.

Gdy wpatrujesz się w Boga jesteś pełen radości, gdy wpatrujesz się w siebie jesteś pełen smutku, gdy wpatrujesz się w grzech, on cię wciąga w przepaść.

Owocem miłości są ofiarne czyny.

Nęka nas lęk przed cierpieniem, ale gdy go przyjmiemy, przychodzi ukojenie i spokój.

Gdy uciekasz od krzyża, wtedy cierpienia cię miażdżą, niszczą.

Aby wzrastać w miłości, trzeba być stale z Jezusem.

Gotowość na wszystko jest oznaką świętości.

Wielkie dary Boże możemy utracić przez pychę i zazdrość.

Prawdziwa gorliwość nie jest zazdrosna.

 

Ukochać milczenie.

Stać się służebnicą wszystkich.

Żal tych domów, które bardzo apostołują i pracują, a tak mało adorują Pana Jezusa w tabernakulum.

Nasze życie o tyle jest wielkie, o ile wielka jest w nas miłość.

Życie miłością odrzuca trwogę.

Świadomość, że Chrystus tak bardzo nas kocha, budzi ufność, odrzuca wszelki lęk, niepokój o przyszłość.

Wszystko czynić nie dla nagrody, lecz aby sprawić radość Jezusowi.

Niewierności, czas stracony wynagradzać gorliwością.

Wszelkie wspomnienie dawnych grzechów niszczy miłość.

Czym większa słabość, tym bardziej zasługuje na większą miłość.

Przepraszać Pana Boga za upadki, ale smucić się z ich powodu, to pycha.

Wszystko co we mnie jest dobrego, od Boga mam.

Panu Bogu oddawać chwałę za łaski, które mi daje.

Wykorzystaj te talenty, które masz, a nie wyszukuj tego, czego nie masz.

Moją własnością są moje grzechy. Muszę za nie pokutować i błagać Boga o miłosierdzie.

Zanurzaj w oceanie Bożego Miłosierdzia swoją przeszłość, by do niej ciągle nie powracać.

Duchowe ciernie spalaj w ogniu Bożej Miłości.

Nakładanie surowych pokut jest niebezpieczne.

Najlepiej w duchu pokuty przyjmować to, co Bóg daje.

Dusza maleńka przez pokorę, może być wielką przez ufność. Jak ją zdobyć? Wpatrywać się w pokorę Chrystusa, w Jego uniżenie.

Wpatruj się w Chrystusa, a nie w siebie.

Tylko ufność bezgraniczna daje św. Teresie moc, aby nie zatracić się w swoich słabościach.

Każdy człowiek ma w sobie jakąś wadę, pomimo, że w innych cnotach wzrasta.

W trudnościach dusza się hartuje.

Jezus wszystko może, a ufność działa cuda, ale zaczerpniesz tyle, ile masz ufności.

Najbardziej obraża i rani Serce Boże brak ufności z naszej strony.

Pozwól Chrystusowi żyć w sobie.

Szukaj Jezusa nie na szczytach swoich cnót, lecz w dolinie twojej nicości , tam go znajdziesz.

Schroń się w Sercu Jezusa, by On sam przez ciebie i w tobie działał.

Świadczyć o Chrystusie to żyć miłością, to dawać miłość, to opromieniać wszystko miłością, to umrzeć z miłości.

Tęsknij za Bogiem, miej duszę nigdy nienasyconą.

Na tyle Bóg będzie mieszkał we mnie, na ile ja umrę sobie.

Za cierpienie, dziękczynienie.

Miarą miłości: ofiara i poświęcenie.

Oddać się Panu Bogu na ofiarę, to oddać Mu się całkowicie, aby pomnażał w nas miłość.

Im bardziej wnikasz w tajemnice dziecięctwa Bożego, im bardziej biegniesz śladem małej św. Teresy, tym bardziej kochasz chwilę i tym bardziej śpiewasz całym sercem: «Me życie jest cieniem, me życie jest chwilą...».

Nie zadręczaj się różnymi kłopotami. Umiej dostrzegać to, co pozytywne.

Nie zadręczaj się myślami, lecz spełniaj uczynki miłości bliźniego.

Nigdy nie wypominaj tego, co było przykre.

Dziękuj za wszystko wszystkim. Dawaj bez końca siebie bliźnim.

Bądź zawsze do dyspozycji Pana Boga w bliźnich.

Pozwól się „wykorzystywać” – nigdy nikomu niczego nie odmówić; w każdym proszącym dostrzegaj Chrystusa.

Bądź uprzedzający i przewidujący, wtedy jest się prawdziwie szczęśliwym.

Czym więcej łask udzieli Bóg, tym więcej dusza chce się odwdzięczyć w bliźnich.

Największą krzywdę sobie robimy, jeżeli trwamy w niechęci do bliźniego, nawet w myśli.

Upokorzenia, które nas spotykają ze strony bliźnich oczyszczają naszą miłość własną.

Umiejętność zapominania rozładowuje niesnaski.

Znosić słabości ludzkie, nie dziwić się słabościom, podkreślać zalety innych.

Przezwyciężać antypatie.

Wyczuć potrzeby innych.

Cnota zaczyna się od myśli.

Myślenie o sobie wysusza duszę.

Miłość należy kształtować od miłości w myślach.

Zachowaj ciszę i skupienie.

Chcesz, aby w twoim domu było dobrze, zostań świętą.

 

W każdej chwili żyć Bogiem, żyć miłością.

Pełnić tylko wolę Bożą.

Być wierną w najmniejszych rzeczach.

Trwać przy Bogu mimo słabości i upadków.

Zaufać Bogu bezgranicznie.

Nie dać się zwodzić w myślach z przeszłości, wszystko „zatapiać” w Miłosierdziu Bożym.

Unikać grzechów powszednich.

Każdego dnia rozpoczynać „walkę” na nowo.

Oddać się w całkowitą niewolę Niepokalanej. Wszystko ofiarować Bogu za Jej wstawiennictwem.

Najważniejsze jest prawo miłości. Choćby się zachowywało rady ewangeliczne – lecz bez miłości – niczym jesteśmy przed Bogiem.

W czasie Mszy świętej ofiaruję siebie (radości i troski) razem z Chrystusem. Biorę w ten sposób współudział z zbawianiu świata.

Życie zakonne jest ofiarą. Moje życie ma się stać ofiarą.

Nie mogę zmarnować ani minuty w posługiwaniu Panu Bogu.

Jeżeli sama się zbawię, to również innym pomagam się zbawić i odwrotnie.

Muszę zawsze znaleźć czas na modlitwę.

Być zrównoważoną i opanowaną.

W każdym człowieku widzieć Chrystusa.

Zaprzestaje czcić Pana Boga wewnętrznie ten, kto nie czci Go zewnętrznie.

Z okresu „uskrzydlonego” będę często „lądować” w realność codziennego życia.

Aby ten upadek, to przejście było łagodne, muszę zdać sobie sprawę z tego, że nie żyję wśród Aniołów, tylko między ludźmi.

Modlitwa to otwarcie się na Stwórcę.

Gdy szukamy Boga – On nam się objawi.

Nie szukać w modlitwie siebie.

Sprawdzianem naszej modlitwy jest postawa wobec bliźniego.

Kapitał wnętrza objawia się na zewnątrz.

Modlitwa prawdziwa wyciska na człowieku znamię subtelności, delikatności, szacunku.

Wartość ludzka to nie tylko mieć, ale być.

 

Lekarstwem na zachłanność jest ubóstwo.

Bóg nie propaguje nędzy, niedostatku, ale wskrzesza szacunek do dóbr materialnych.

Chciwość zaślepia, degraduje człowieka.

Oderwanie się od materii w duchu.

Kiedy materia zasłoni człowiekowi człowieka, to zasłoni i Boga.

Ślub ubóstwa – to odrzucenie od siebie postawy zachłanności.

 

Najważniejsze w planie Bożym jest posłuszeństwo.

Z chwilą, gdy człowiek się buntuje nie jest zdolny do ofiary, nie ma zjednoczenia z Bogiem i ludźmi.

Nieposłuszeństwo wszystko rujnuje.

Ślub posłuszeństwa odczytać – Bóg tak chce! Bóg tego chce poprzez ludzi.

Ktoś musi być, by kierować. Ktoś musi być odpowiedzialny.

Życie moje to spalanie się w ofiarnej służbie Bogu.

Posłuszeństwo ochocze, jak u św. Teresy, która wszystko przyjęła, jako wolę Boga Ojca.

Posłuszeństwo jest sprawdzianem wiary.

 

Jezus swoim życiem uczy nas prostoty i maleńkości.

Klęka przed człowiekiem, umywa mu nogi, w duchu służby pochyla się nad ludźmi.

Uczy, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, nie wejdziemy do Królestwa Bożego.

 

* * * * *

Prawdziwe braterstwo łączy ludzi we wspólnocie.

Gotowość do ofiar, szukanie tego, co dla drugich dogodne, dobre, umiejętność rezygnacji z siebie, jest szansą na stworzenie prawdziwej wspólnoty.

Egocentryk nie zbuduje wspólnoty.

Człowiek, który buduje na własnej egoistycznej motywacji wyolbrzymia swoje przeżycia, swoją ofiarę, swoją pracę, próbując zwrócić na siebie uwagę. Niedoceniony, niezauważony, pominięty, czuje się zawiedziony. Sfera emocjonalna jest w nim bardzo niedojrzała, wprowadza napięcie i zamęt.

Taka osoba jest bardzo wrażliwa na to, co kto o niej powiedział, jak na nią spojrzał, itp. Z czasem, w przyszłości pojawi się niezadowolenie, rozgoryczenie, pustka, bo zabrakło fundamentu wiary.

Jak zachować jedność we wspólnocie?

Nie wyolbrzymiać i być wyrozumiałym na słabości ludzkie, nie plotkować, nie ośmieszać innych. Z przymrużeniem oka traktować tzw. docinki, czyjeś kaprysy, humory. Być cierpliwym, tolerancyjnym, ale jednocześnie uczyć tę drugą osobę odkrywania w sobie tego, co niszczy z jej strony relacje z innymi.

Tylko w zjednoczeniu z Chrystusem można oddawać się innym.

 

* * * * *

Entuzjazm służby Bożej – słuchać, rozumieć, trwać.

Bronić się przed małodusznością.

Trwać przy Bogu mimo słabości i upadków.

Starać się o to, aby obraz Boży w naszej duszy był zawsze promieniujący.

Jeżeli nie będzie troski o duszę, zaniknie w nas człowieczeństwo.

Jezus oczekuje od nas wiary czynu.

Uwierzyć – to wypełnić wymagania, które dają nam życie wieczne.

Żyć w Królestwie Bożym, to wyzwalać się ku wolności.

Uwolnić się celowo od pewnych rzeczy, sytuacji, itp. Uwolnić się, to znaczy uporządkować się.

Żyć rzeczywistością.

Zachować postawę służebną wobec innych ludzi i z godnością ich traktować.

Walczyć z egoizmem.

Pracować w ciszy. Wytrwać w ciszy, bo ona daje możność rozmodlenia, przemyślenia.

Iść za Jezusem w miłości i wierności.

Nie być głuchym na Boże natchnienia.

Dialog z Bogiem to również spełniony obowiązek.

Człowiek oddany Bogu, słyszy, rozumie, nie potrzebuje ciągłego przypominania.

Bóg pragnie, abyśmy byli żywą cząstką owocującą.

Nasze owoce: pracy, trudu, cierpienia, będą mieć wartość Bożą i będą zasługiwać na niebo, jeśli będą trwać w źródle łaski Boga.

Trzeba wciąż czuwać i troszczyć się o to, aby ten stan łaski zachować, tzn. żyć w nieustannym zjednoczeniu z Bogiem.

Zobaczyć w sobie i w drugim człowieku choćby odrobinę dobra i pomóc mu się rozwinąć.

Dobra nie wolno tłamsić, trzeba go rozwinąć.

Z radością iść przez życie. Mieć ducha radości.

Czynić życie radosnym przez pogodną i delikatną postawę.

Nie narzekać na swój los. Nie szemrać.

Trudności, które nas spotykają, też są nam potrzebne, aby objawiła się w nas moc Boża. Czuwać nad sobą, aby innym nie sprawiać przykrości.

Czyste serce, to serce wolne od grzechu. Czyste serce, to serce pokorne, oderwane od spraw doczesnych. Czyste serce daje mi zjednoczenie z Bogiem.

Z wiarą przyjąć Ewangelię i głosić ją światu, zwalczając zło.

Każda siostra jest odpowiedzialna za Zgromadzenie, gdyż pełniąc swoje obowiązki, uświęca się.

„Kto mnie widzi, widzi i Ojca”…

Wiara jest wielkim darem, udzielonym przez samego Boga.

Człowiek mający dar wiary, dostrzega Boga wszędzie, we wszystkim.

Dzięki wierze staje się nowym stworzeniem (nowy sposób życia, postępowania, działania).

Wiara bez uczynków jest martwa. Nasze postępowanie jest sprawdzianem wiary.

- czy dziękuję za dar wiary?

- czy postępuję według wiary?

- czy wzrastam w wierze, dzięki współpracy z łaską Bożą?

 

„Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”…

Wewnętrzne przeżywanie obecności Boga, daje efekty skutecznego apostolstwa.

Kto żyje Bogiem, wpływa na innych ludzi tak, że i oni dostrzegają Boga w nas.

Obecność Boga w moim życiu ma nigdy nie ustawać.

„Promieniować” Bogiem można nawet w najgorszych warunkach.

„Przyszedłem pełnić wolę Ojca”…

W imię miłości i w duchu posłuszeństwa przyjmuję posługę.

W duchu pokory wypełniać posłuszeństwo, które nie pomniejsza godności osoby ludzkiej.

Prawdziwa wolność, to wybranie dobra wyższego.

 

„Jam zwyciężył świat”…

Kto chce należeć do Chrystusa, musi nieść swój krzyż.

Zaufać Bogu do końca.

Moc miłości Bożej jest podstawą pokoju.

Człowiek, który chce, aby Chrystus był uwielbiony, nie lęka się trudności, cierpień, upokorzeń.

Jeśli będziemy żyć w jedności z Chrystusem, to razem z Nim będziemy mieli zwycięstwo.

Nic nie może mnie oddalić od zaufania Bogu.

 

„Idź i czyń podobnie”…

Bóg posługuje się innym człowiekiem, aby okazać mi pomoc, ale domaga się współpracy z łaską.

Jeśli jest wzajemne zaufanie, jedność i zgoda wśród ludzi, wtedy panuje niebo na ziemi.

Zła praca jest grzechem przeciwko miłości bliźniego.

Sumiennie wypełniać swoje obowiązki, a tym samym nie dodawać ciężaru innym.

Być człowiekiem, na którym można polegać.

 

„Błogosławieni ubodzy w duchu”…

Człowiekowi zagraża materializm i spirytualizm. Człowiek nie może całkowicie wyrzec się dóbr ziemskich.

Dobrami materialnymi nie powinno się pogardzać, ale sprawiedliwie z nich korzystać. Poprzestać na tym, co konieczne.

 

„Jak mnie umiłował Ojciec, tak i ja was umiłowałem”…

W obliczu przeszkód i trudności wytrwać w miłości.

Na miłość Bożą człowiek powinien odpowiadać miłością, gdyż Bóg jest godzien miłości najwyższej.

Być gotowym oddać Bogu to, co najcenniejsze – samego siebie.

Profesja zakonna ma sens, jeśli wynika z miłości.

- Jak na miłość Boga odpowiadam moją miłością?

- Czy jestem gotowa do poświęcenia?

 

„Błogosławieni czystego serca”…

Czystość serca jest obowiązkiem każdego chrześcijanina.

Cnota czystości opiera się na cnocie miłości.

Czystość ułatwia ochocze oddanie się sprawom Bożym.

Naruszeniem cnoty czystości jest dobrowolne i świadome przyswajanie myśli, uczuć… Należy unikać tego wszystkiego, co sumienie uważa za zagrożenie.

Czystość nie wyklucza takiej przyjaźni, która przynosi dobro obydwu stronom.

Czystość powinna cechować kultura duchowa.

Przez profesję człowiek oddaje się cały Bogu.


„Jeżeli pokutować nie będziecie, wszyscy zginiecie”…

Pokuta – to lekarstw, które czasem jest gorzkie, ale skuteczne.

Grzech powszedni nie niszczy przyjaźni z Bogiem, ale osłabia tę przyjaźń, grozi grzech ciężki.

Pokuta – to stałe czuwanie nad dobrem.

Pokutą może być – uczciwe wypełnianie swoich obowiązków, zrezygnowanie z rzeczy godziwych, dobrych.

 

„Bądźcie wy tedy doskonali…”

Odwracać się od wszystkiego, co zakłóca przyjaźń z Bogiem.

Pokuta jako wewnętrzne nawrócenie ma przemieniać sposób myślenia i działania, tj. docenić wartości dobra i zobaczyć zło.

Żal z miłości ku Bogu, zgładza grzech.

Aby Pan Bóg przebaczył mi grzechy, muszę przebaczyć swoim bliźnim.

 

„Pójdź za mną”…

Celem ludzkości jest dojście do Chrystusa, jako Zbawiciela świata, który jest jedyną drogą zbawienia.

W sposób zdecydowany opowiedzieć się za Chrystusem.

Żyć według Jego ducha. Żyć jak On, żyć przez Niego, żyć dla Niego.

- Kim jest dla mnie Chrystus?

 

„A oto ja jestem z wami…”

Chrystus jest pełnym sensem naszego życia.

Słowo Boże jest równie ważne jak Eucharystia.

Kto jest przyjacielem Chrystusa, nie może mu być obojętna sprawa innych ludzi.

 * * * * *

Wsłuchiwać się w głos sumienia.

 Do uznania Boga prowadzą najdrobniejsze nawet przejawy życia codziennego.

 Kto jest niewolnikiem świata, odwraca się od Boga.

 Postawa służby – rys wielkoduszności, wspaniałomyślności.

 Aktywizować wnętrze; mniej aktywności zewnętrznej.

 Najpierw słuchać, później mówić.

 Nie ulegać gorączkowości, niecierpliwości.

 Naśladować Chrystusa we wszystkim.

 Miarą naszej miłości są czyny.


* * * * *


Powołanie – to zaufanie Boże względem mnie.

Przez łaskę powołania Pan Jezus żąda doskonałości, którą należy realizować na co dzień.

Doskonałość zaczyna się od drobiazgów.

Mam być drogowskazem prowadzącym do Boga.

Najmniejsze postanowienie jest podporą konstrukcji w życiu duchowym.

Prawdziwa miłość Boga podejmuje ciężar, jest ofiarą.

Posłuszeństwo jest początkiem świętości.

Posłuszeństwo wyprasza wiele łask. Ważniejsze jest od umartwienia.

Największym grzechem jest nie uznawanie Boga, brak pokuty.

Wielka ufność zniewala Pana Jezusa do dawania duszy łask.

Cierpienie jest termometrem mierzącym naszą miłość do Boga.

Od wierności w modlitwie uzależnione są łaski Boga.

Nie uskarżać się i nie usprawiedliwiać.

Wyrzec się swojego zdania.

Na wszystko patrzeć ze strony nieba.

Zwracać się często o pomoc do Anioła Stróża.

Święta

Środa, XXVIII Tydzień zwykły Rok A, I Święto św. Łuk

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Galeria

Wyszukiwanie